Jeśli masz ciekawe zdjęcia czy teksty, o Papieżu św. Piusie x, skontaktuj się z nami

informacje

Encyklika „Editae saepe Dei”.Z dziejów konfliktu religijnego w II Rzeszy

informacje

Encyklika „Editae saepe Dei”.
Z dziejów konfliktu religijnego w II Rzeszy

26 maja 1910 papież Pius X ogłosił encyklikę „Editae saepe Dei”. Okazją dla promulgacji tego dokumentu była przypadająca w tymże roku trzechsetna rocznica kano­nizacji św. Karola Boromeusza — kardynała i arcybiskupa Mediolanu, jednej z czołowych postaci epoki kontrreformacji1. Encyklika ta wywołała żywe reakcje w Niemczech, ojczyź­nie reformacji. Przedstawienie oddźwięku (głównie w sferach politycznych), jaki ten dokument wywołał w II Rzeszy jest głównym celem niniejszego artykułu. Niemieckie reakcje na „Editae saepe” są godne zaakcentowania, jak sądzę, z dwóch powodów. Po pierwsze wspomniany epizod z 1910 r. nie doczekał się jeszcze opracowania zarówno przez badaczy polskich, jak i niemieckich, których zainteresowanie konfliktem religijnym czy religijno-politycznym w II Rzeszy zamykało się na okresie odchodzenia przez Niemcy od ustawodawstwa Kulturkampfu2. Po drugie zaś omówienie niemieckiej recepcji tej encykliki pozwolić może na zyskanie lepszej podstawy pod próbę znalezienia odpowiedzi na pytanie, czy Kulturkampf był ostatnim poważnym konfliktem religijnym w Niemczech? Czy stopniowe odchodzenie od ustawodawstwa Kulturkampfu w latach osiemdziesiątych XIX w. rzeczywiście likwidowało dogodny grunt pod ewentualny wewnętrzny konflikt w niemieckim społeczeństwie na tle różnic wyznaniowych? Pytania te są przecież coraz wyraźniej obecne w pracach współczesnych badaczy zajmujących się problematyką nara­stającego konfliktu narodowo-religijnego w Niemczech u progu I wojny światowej.
Powodem żywej, jak najbardziej negatywnej reakcji, z jaką w Niemczech spotkała się encyklika Piusa X, stał się właściwie jeden jej fragment. W oryginale łacińskim brzmiał on: Inter haec superbi ac rebelles homines consurgebant, inimici Crucis Christi «qui terrena sapiunt—— quorum Deus venter est» (Philip. III; 18, 19). Hi non moribus corrigendis, sed negandis Fidei capitibus animum intendentes, omnia miscebant, latiorem sibi aliisque mu­niebant licentiae viam, aut certe auctoritatem Ecclesiae ductumque defiugentes, pro lubitu corruptissimi cuiusque principis populive, quasi imposito ingo, doctrinam eius, constitutio­nem, disciplinam in excidium petebant. Deinde, iniquorum imitati morem, ad quos pertinet comminatio: Vae qui dictis malum bonum et bonum malum, rebellium tumultum et illam fidei morumque cladem apellarunt instaurationem, sese autem disciplinae veteris restitutores. Re tamen vera corruptores exstiterunt quod, extenantis Europae per contentiones et bella viribus defectiones horum temporum et secessiones maturarunt, quibus uno velut impetu facto, triplex illud, antea disunctum, dimicationis instauratum est genus, a quo invocta et sospes Ecclesia semper evaserat; hoc est, primae aetatis cruenta certamina, domestica subinde pestem errorum; denique, per speciem sacrae libertatis vindicandae, eam vitiorem luem ac disciplinae eversionem, ad quam fortasse nec aetas media processerat’.
Zawarty we wspomnianej encyklice surowy osąd motywów działania przywódców reformacji, osąd — podkreślmy — nie ograniczający się do samych tylko jednostek, ale wyraźnie czyniący odniesienie do „najbardziej zepsutych ludów”, szybko wywołał w Niem­czech bardzo negatywne reperkusje.
Jedna z najwcześniejszych reakcji na papieski dokument dobiegła od ogólnonarodo­wej reprezentacji niemieckich ewangelików: Związku Ewangelickiego (Evangelischer Bund). W oświadczeniu Związku z 1 czerwca 1910 znajdujemy stwierdzenie, że treść i tenor encykliki ma na celu „ubliżanie niemieckiemu narodowi”. Encyklika jest „brutal­nym pogwałceniem przez papieża pokoju (wyznaniowego) w Niemczech”. Na koniec wezwano wszystkich niemieckich ewangelików, aby zdecydowanie wystąpili przeciw „ul- tramontańskim dążeniom do władzy”.
Równie negatywnie o treści „encykliki o Borromeuszu” (Borromäusenzyklika) wypo­wiedział się 8 czerwca 1910 brunszwicki landtag. Encyklika Piusa X została odebrana w Brunszwiku jako schwer störende Auslassung der römischen Kurie gegen den Frieden der beiden Konfessionen in unserem Volke. Stanowisko to zostało poparte także przez miejsco­wy rząd.

Jednak najbardziej spektakularny oddźwięk zyskał omawiany dokument papieski w najważniejszym państwie II Rzeszy, w Prusach. Między 3 a 4 czerwca 1910 najważniej­sze i najliczebniejsze frakcje pruskiego landtagu: konserwatyści (149 podpisów), narodowi liberałowie (68 podpisów) oraz freikonservative (59 podpisów) skierowały do rządu pru­skiego interpelacje w sprawie reakcji czynników rządowych w Berlinie wobec faktu zde­cydowanej krytyki reformacji i jej twórców w „Editae Saepe”. Do interpelujących klubów nie dołączyło katolickie „Centrum” oraz frakcja polska.
Tenor tych interpelacji najlepiej egzemplifikuje zapytanie złożone przez hrabiego Helmutha von Moltke w imieniu parlamentarnej frakcji freikonservativen. Treść tego pytania wyraźnie zapowiadała gorącą atmosferę przyszłej debaty w landtagu nad kwestią „encykliki o Borromeuszu”. Poseł Moltke zwracał się do rządu Prus tymi słowami: In der Päpstlichen Enzyklika vom 26. Mai 1910 sind unerhörte Beschimpfungen der Reformation, der Reformatoren und der evangelischen Kirche enthalten. Ist es der Königlichen Staatsregie­rung bekannt, daß ein Teil der katholischen Presse Preußens diese Enzyklika im Wortlaut abgedruckt hat und daß sie zweifellos bestimmt ist, allen Katholiken bekannt gemacht zu werden? Welche Schritte gedenkt die Königliche Staatsregierung zu tun, um diesem öffentli­chen Argerniß zu steuern und um für die Zukunft derartigen Störungen des konfessionellen Friedens innerhalb der preußischen Machtgrenzen vorzubeugen?
Jak widzimy interpelujący posłowie pruscy wyraźnie starali się przenieść płaszczyznę kontrowersji z płaszczyzny stosunków dyplomatycznych ze Stolicą Apostolską na płaszczy­znę stosunków wyznaniowych w obrębie samej Rzeszy — o wiele bardziej podatną na eskalowanie konfliktu.
Debata poświęcona encyklice odbyła się w landtagu 9 czerwca 1910. Debata bardzo znamienna, ponieważ dawała ona obraz nie tylko natężenia kontrowersji wywołanej przez encyklikę Piusa X, ale również pokazywała stosunek najważniejszych ugrupowań politycz­nych w Prusach do roli religii w państwie. Obrazowała jak żywy, mimo upływu kilkudzie­sięciu lat od Kulturkampfu, może być konflikt, w którym politycy posługują się argumen­tami religijnymi; jak ściśle była spleciona religia z polityką w Rzeszy Niemieckiej. Pamię­tać także należy, że czas na specjalną debatę o „Editae Saepe” znalazł parlament Prus— najważniejszego państwa II Rzeszy. To także ma swoje niebagatelne znaczenie dla zrozumienia, jak żywy mógł być konflikt religijny w Niemczech na początku XX w.
Wspomnianą debatę otworzyło wystąpienie posła Heinricha von Pappenheima uza­sadniającego w imieniu parlamentarnej frakcji konserwatystów złożenie interpelacji w spra­wie papieskiej encykliki. Podkreśliwszy, że „Editae Saepe” zawiera „obraźliwe sformuło­wania”, które odnoszą się także do przodków panującego obecnie (tj. w 1910 r.) rodu Hohenzollernów, poseł jasno zadeklarował, że Partia Konserwatywna w Prusach jako swój obowiązek postrzega ochronę interesów Kościoła ewangelickiego w tym państwie.

Najdłuższe przemówienie wygłosił w imieniu narodowo-liberalnych interpelantów poseł Georg Hackenberg. Była to z pewnością najbardziej agresywna mowa, w której nie zabrakło stwierdzeń o tym, że od paru już stuleci każdy dokument papieski wysyłany z Rzymu do Niemiec jest odpowiedzialny „za wystawianie przysłowiowej niemieckiej dobrotliwości na ciężką próbę”. Jednak w przemówieniu narodowo-liberalnego posła znalazł się o wiele bardziej znamienny passus dotyczący wizji pokoju wyznaniowego (możliwości jego zabezpieczenia) w Niemczech u progu XX w. Hackenberg w imieniu swojego ugrupowania konstatował w pruskim landtagu: Es ist ganz klar, daß die Welten, die geistigen Welten, die sich einst im Reformationszeitalter geschieden haben auch heute noch geschieden sind—— Meine Herren, ich halte es für ein irrführendes Phantom, den offenbaren Tatasachen gegenüber von einer gemeinsamen christlichen Weltanschauung zu reden. Die päpstliche Enzyklika hat diesen Traum, dem so viele wohlmeinenede neuerdings sich hinzu­geben geneigt fühlten, grausam zerstört.
Diagnoza, jaką postawili narodowi liberałowie (Hackenberg przemawiał w ich imie­niu) była jasna: do momentu opublikowania encykliki Piusa X próba znalezienia modus vivendi między katolicyzmem a protestantyzmem („dwa duchowe światy”) istniała, ale była bardzo krucha — na tyle krucha, że była raczej marzeniem. Za sprawą Rzymu nawet ta nikła szansa uległa zniweczeniu.
Dla posła Hackenberga kontrowersje, jakie wywołała encyklika o św. Karolu Boro- meuszu dostarczały wystarczającego argumentu, by poddać w wątpliwość zasadność utrzy­mywania stosunków dyplomatycznych przez Prusy ze Stolicą Apostolską. Powołując się na „szerokie kręgi społeczeństwa”, poseł nazwał „stanem nie do zniesienia” (ein unerträgli­ches Zustand) sytuację, w której monarchia Hohenzollernów utrzymuje stosunki dyplo­matyczne z państwem uznającym za swoje „niezbywalne i zwyczajowe prawo obrzucanie obelgami dużej części naszego społeczeństwa”. Ten słabo skrywany postulat zerwa­nia stosunków dyplomatycznych Prus z Watykanem zyskał sobie głośno wyrażaną akcep­tację sali.
W imieniu frakcji Wolnych Konserwatystów (Freikonservative) interpelację uzasadnił poseł Moltke. Próbując wyjaśnić antyprotestancką wymowę encykliki Piusa X, zastanawiał się, czy może u jej podstaw nie leży przekonanie żywo odczuwane przez Kościół, że protestantyzm „jest skałą, o którą być może już raz stateczek Kościoła Piotra nie tyle nie rozbił się, co odniósł poważną awarię”.
Według Moltkego cały problem w stosunkach — również tych współczesnych — między Niemcami a Stolicą Apostolską, a tym samym całym Kościołem, leżał w fakcie pełnienia od niemal 400 lat urzędu Biskupa Rzymu przez Włochów. Ostatnim papieżem, który miał jeszcze jakieś zrozumienia dla Niemiec był pochodzący z Niderlandów papież Hadrian VI (1522-1523) — ein Niederdeutscher — zdaniem posła Moltke. Natomiast nieprzerwanie od 1523 r. rządzący Kościołem hierarchowie z Włoch „nie mają żadnego zrozumienia dla niemieckiej tożsamości, rozumowania i niemieckich praw”. Jest to zaś szczególnie potrzebne, gdy się zgłasza pretensje do nauczania całego świata ex cathedra.
W konkretnym przypadku encykliki o św. Karolu Boromeuszu doszło do głosu — zdaniem posła Wolnych Konserwatystów — antyniemieckie nastawienie wpływowych w Kurii Rzymskiej kardynałów hiszpańskich: Vivesa y Tuto (miałby być on właściwym autorem tekstu encykliki) oraz Sekretarza Stanu, Merry del Val.
Całe przemówienie reprezentanta Wolnych Konserwatystów odzwierciedlało ogól­ny tenor debaty w pruskim landtagu: próbę przeniesienia kontrowersji historycznej i reli­gijnej na płaszczyznę aktualnych napięć w stosunkach wyznaniowych w samej Rzeszy oraz usiłowanie tłumaczenia konfliktu religijnego konfliktem narodowościowym (Włosi vel Hiszpanie versus Niemcy). Bardzo znamienna w tym względzie była pochwała wypo­wiedziana przez posła Moltke wobec prób powołania w Niemczech Kościoła niemiecko-katolickiego.
Dodajmy, że do opinii wyrażanych przez interpelantów przyłączyła się także lewicowa Postępowa Partia Ludowa (Fortschrittliche Volks-Partei), która chociaż nie złożyła in­terpelacji w swoim imieniu, jednak podczas debaty podzieliła opinie wypowiadane przez zapytujące frakcje parlamentarne19.
Reprezentacja katolickiego „Centrum” ustami posła Carla Herolda odmówiła wzię­cia udziału w debacie „poświęconej sprawom kościelnym”. W podobnym duchu, w imie­niu polskich posłów do pruskiego landtagu, wystąpił poseł ks. Ludwik Jażdżewski20. Już po oficjalnym zamknięciu debaty socjaldemokrata Hoffmann zadeklarował w imieniu swojej partii zaniepokojenie całą kontrowersją wokół papieskiej encykliki i przestrzegał przed „wstąpieniem na grunt Kulturkampfu.

Stanowisko rządu Prus w sprawie encykliki „Editae Saepe” przedstawił podczas omawianej debaty w pruskim landtagu premier Prus (i jednocześnie kanclerz Rzeszy) Theobald von Bethmann-Hollweg. Przyznał on, że encyklika ta poprzez „ciężkie zranie­nie ewangelickiej ludności w jej państwowych i moralnych odczuciach” stanowi „poważne zagrożenie pokoju wyznaniowego”22. Jednocześnie premier zadeklarował, że już wcze­śniej polecono posłowi Prus przy Watykanie „wyrazić oczekiwanie, że Kuria [Rzymska] znajdzie drogę i środki, które pomocne będą w przezwyciężeniu szkód, jakie powstały na skutek publikacji tej encykliki”.
15 czerwca 1910 ukazała się w rządowej „Norddeutsche Allgemeine Zeitung” treść noty skierowanej 8 czerwca z Berlina do watykańskiego Sekretariatu Stanu. Czytamy w niej nie tylko o proteście wywołanym przez publikację encykliki, ale również nieskrywa­ną aluzję, że ten dokument papieski przyczynić się może do zakłócenia pokoju wyznanio­wego wewnątrz Rzeszy — co będzie wyłączną winą Watykanu. Za ostrzeżeniem tym szło jednak zapewnienie, ze rząd Prus pozostanie przy swojej dotychczasowej polityce „utrzy­mywania i umacniania pokoju między ewangelicką i katolicką ludnością w państwie”.

Oświadczenie premiera Bethmanna-Hollwega, jak i tekst noty przekazanej waty­kańskiemu Sekretariatowi Stanu przez posła pruskiego wyraźnie sygnalizowały, że rządo­wi pruskiemu nie zależało na eskalowaniu konfliktu wywołanego publikacją encykli­ki o św. Karolu Boromeuszu. Berlin uczynił absolutne minimum tego, co oczekiwano w Landtagu od rządu króla Prus; złożono notę dyplomatyczną pozbawioną jednak agre­sywnego tonu i jednoznacznie zapraszającą drugą stronę (Stolicę Apostolską) do uczynie­nia wszystkiego, by zażegnać tę kontrowersję.
Pierwszą reakcją Watykanu na negatywne przyjęcie dokumentu wydanego przez Piusa X był komentarz opublikowany w „Osservatore Romano” w dniu 9 czerwca 1910. Czytamy w nim, że Stolica Apostolska „wyraża żal” z powodu „błędnych interpretacji”, których doczekała się wspomniana encyklika w Niemczech. Wyjaśniano to „niezbyt wier­nym tłumaczeniem” łacińskiego tekstu „Editae Saepe”. Zaznaczono także, że inkrymino­wany przez niemieckich protestantów fragment papieskiego dokumentu zawiera tylko „parę historycznych ocen dotyczących czasów św. Karola Boromeusza”.
Oficjalną odpowiedź Stolicy Apostolskiej na notę rządu pruskiego przekazał 13 czerwca 1910 posłowi Johannowi Mühlbergowi kardynał Sekretarz Stanu Merry del Val. Watykan powtórzył swoje wyrazy ubolewania z powodu „zamieszania” wywołanego w Niemczech encykliką Piusa X. Kardynał Merry del Val podkreślił, że przyczyn błędnej interpretacji tej encykliki szukać należy przede wszystkim w zapoznaniu właściwego celu promulgacji tego dokumentu Kościoła, którym było „zwalczanie błędów modernistów”.
„Osservatore Romano” z 16 czerwca 1910 zakomunikowało, że rząd Prus „przyjął do wiadomości” notę wyjaśniającą przekazaną przez Sekretariat Stanu i „traktuje ją jako gwarancję przyjaznych stosunków między Stolicą Apostolską a Prusami”. Jednocześnie oficjalny watykański organ prasowy zdementował doniesienia jakoby Watykan pod naci­skiem Berlina zgodził się wycofać encyklikę.

Na płaszczyźnie oficjalnych stosunków dyplomatycznych między państwami kontro­wersje wywołane przez encyklikę „Editae Saepe” okazały się być zaledwie nieprzyjemnym epizodem, zgrzytem. Nie nastąpił jakiś poważny kryzys, który mógłby zaowocować postu­lowanym przez niektórych posłów w landtagu pruskim (zob. wyżej) zerwaniem stosunków dyplomatycznych między Berlinem a Watykanem. Należy zauważyć, że stało się tak dzięki koncyliacyjnemu nastawieniu obu stolic.
Konflikt wywołany w Niemczech przez encyklikę o św. Karolu Boromeuszu miał jednak jedną znamienną cechę, która godna jest tutaj zaakcentowania. Oto bowiem w odróżnieniu do czasów Kulturkampfu, to nie rząd naciskał na eskalowanie konfliktu religijnego, a właściwej — religijno-politycznego w II Rzeszy. Inspiracja nie szła „od góry”, ale o wiele bardziej „od dołu”. Świadczyły o tym utrzymane w ostrym tonie wypo­wiedzi posłów w pruskim landtagu i niemniej radykalne oświadczenia Związku Ewange­lickiego. Ten ostatni, 15 czerwca 1910, gdy wydawało się, że po wymianie oficjalnych not dyplomatycznych konflikt wokół encykliki został zażegnany, oświadczył, że wyjaśnienia Kurii Rzymskiej należy uznać za niewystarczające. Związek wezwał niemieckich prote­stantów „do stawienia oporu politycznym i papieskim chorążym w Rzeszy Niemieckiej”. Uznano także, że jest to stosowny moment, by przypomnieć ogółowi protestanckiemu w Niemczech, że „nie może być jakiegokolwiek związku z Centrum”.
Również kolejne oświadczenie Evangelischer Bund z 22 czerwca 1910 nie było utrzymane w koncyliacyjnym tonie. Wezwano w nim wszystkich niemieckich protestantów do „antyboromeuszowskiej zbiórki pieniędzy” (Anti-Borromäusspende). Zgromadzone w ten sposób fundusze planowano przeznaczyć na cele charytatywne prowadzone przez ewangelików poza granicami Niemiec (Krankenpflege in Diaspora) oraz wspieranie „nie- miecko-ewangelickiego” wychowania młodzieży w sierocińcach29.
Należy w tym miejscu zaznaczyć, że konflikt wywołany wokół encykliki Piusa X oddziaływał również na coraz bardziej zaostrzający się konflikt narodowościowy między Niemcami a Polakami w obrębie II Rzeszy. Oto bowiem we wspomnianym oświadczeniu z 22 czerwca 1910 Związek Ewangelicki deklarował, że część pieniędzy zebranych w ra­mach „antyboromeuszowskiej zbiórki” będzie przeznaczona na rzecz „Towarzystw Wy­chowawczych w Marchii Wschodniej, szczególnie w Poznaniu i Prusach Zachodnich” (Erziehungsvereine in der Ostmark, besonders in Posen und Westpreußen).
Jak już wcześniej wspomnieliśmy konflikt wokół encykliki „Editae Saepe” należy rozpatrywać w dwóch płaszczyznach: dyplomatycznej oraz polityczno-religijnej. W pier­wszej z nich papieski dokument nie miał żadnych trwale negatywnych konsekwencji dla oficjalnych stosunków między Prusami a Stolicą Apostolską. O wiele ważniejszy nato­miast był wymiar polityczno-religijny konfliktu w samej Rzeszy.
Okazało się bowiem, że jeśliby miał w Niemczech wybuchnąć nowy Kulturkampf, inicjatywa jego rozpoczęcia nie wyszłaby od niemieckich (pruskich) kręgów rządowych, ale szłaby „od dołu”. Wyraźnie wskazywał na to przebieg debaty nad encykliką w pruskim landtagu oraz znamienne w tym kontekście reakcje Związku Ewangelickiego na oficjalne wyjaśnienia Watykanu zmierzające do wygaszenia konfliktu (co spotkało się przecież z życzliwym przyjęciem rządu pruskiego). Podnieść należy, że wyraźnie widać tam próbę powiązania konfliktu religijnego (negatywna ocena genezy reformacji w encyklice) z bie­żącymi starciami politycznymi w obrębie samych Niemiec (ostre wypowiedzi pod adresem „Centrum”) i na ich terenach przygranicznych (wezwanie do „pomocy” dla „Ostmark”). Omawiany konflikt wokół encykliki Piusa X potwierdza w dużej mierze tezę, że tworzenie w Niemczech między 1870 a 1914 r. wspólnej, ponadkonfesyjnej narodowej kultury, do­konywało się nie na zasadzie „kultury otwartości”, ale spoiwem w tym przypadku były „wspólnie dzielone antagonizmy”.
Używając terminologii zaproponowanej przez współczesnego badacza wewnętrzne­go napięcia narastającego w II Rzeszy między religią a nacjonalizmem, stwierdzić można, że kontrowersje wywołane w Niemczech przez encyklikę „Editae Saepe” miały wszelkie znamiona „nacjonalizmu popularnego” (popular nationalism), nie zawsze pozostającego w zgodzie z „nacjonalizmem oficjalnym” (official nationalism) reprezentowanym przez władze Cesarstwa Niemieckiego.
Natomiast w kwestii umacniania niemczyzny „na terenach przygranicznych”, konflikt wokół encykliki z 1910 r. ujawnił wyraźny związek między religią a problemem narastają­cego niemieckiego nacjonalizmu w II Rzeszy; związek coraz bardziej dostrzegany przez współczesną historiografię (w tym zresztą przypadku nie było sprzeczności między „po­pularnym” i „oficjalnym” nacjonalizmem w Niemczech33. Miał on swój niepośledni udział w podminowywaniu zjednoczonych politycznie i gospodarczo Niemiec. Właśnie na styku religii i nacjonalizmu pojawiać się zaczęły na przełomie wieków XIX i XX napięcia, które coraz bardziej poddawały w wątpliwość wewnętrzną (w wymiarze społecznym) spójność Niemiec zjednoczonych „krwią i żelazem”34. Encyklika „Editae Saepe” i burzliwa reakcja, jaką ona wywołała w najważniejszym kraju Rzeszy Niemieckiej pokazuje aktualność tezy o Niemczech początku XX w. znajdujących się między obecnym już konfliktem narodo­wościowym (np. między Polakami i Niemcami) a pozostającym z nim w ścisłym związku konfliktem religijnym.