informacje

Koronacja papieska 9. sierpnia r. 1903

informacje

Z:  Life Of His Holiness Pope Pius X 1904

KORONACJA.

Nakrycie głowy, które papież nosi podczas uroczystych ceremonii, nie zawsze miało obecną formę potrójnej korony. Podczas ceremonii ściśle religijnych nosi on oczywiście mitrę biskupią. Być może najpiękniejszą ilustracją współczesnej formy tiary jest ta, którą miasto Paryż podarowało papieżowi Leonowi XIII w czasie jego jubileuszu sakry. W krypcie San Clemente znajduje się fresk pochodzący z XII wieku. Papież Mikołaj I nosi na nim proste nakrycie głowy, które sugeruje czapkę frygijską lub kapelusz z liści cukru. Tiara pokazana na grobie papieża Bonifacego VIIL, który znajduje się w grocie św. Piotra i pochodzi z 1303 roku, ma tylko jedną bogato zdobioną krawędź. Na nagrobku papieża Mikołaja V, około roku 1455, widzimy jednak pełny rozwój tiary w jej obecnej formie. Tiara papieska, podobnie jak mitra biskupia, była pierwotnie wykonana z lnu.

Początkowo mitra była szerokim pasem owiniętym wokół głowy i zapiętym z tyłu, tak że dwa końce zwisały na ramionach. Na samym początku tiara była spiczastym kapeluszem. W ten sposób tiara i mitra rozwinęły się z dwóch pierwotnie różnych form.

Wyjaśniając symbolikę potrójnych pasów triregnum, czyli tiary, uważa się, że najniższy i najważniejszy, a także ten, który był tam na pierwszym miejscu, reprezentuje pełnię władzy papieskiej, która pochodzi od Piotra. Dwa górne mają jednak odnosić się do duchowej i doczesnej władzy papieża w odróżnieniu od siebie.

Koronacja papieża, podczas której ma miejsce jego intronizacja, czyli ceremonia objęcia w posiadanie Katedry Piotrowej, nie jest, jak się czasem uważa, ostatnim i najwyższym punktem, do którego może wznieść się sakrament święceń. Nie ma on żadnego znaczenia sakramentalnego. Papież jest papieżem, ponieważ jest biskupem Rzymu. Gdyby nowo wybrany papież był tylko diakonem lub kapłanem, jak to często miało miejsce w starożytności, musiałby zostać wyświęcony na kapłana, a następnie konsekrowany na biskupa. Poprzez wybór konklawe, jego akceptację i ogłoszenie światu, staje się biskupem Rzymu, a zatem następcą Piotra i głównym biskupem Kościoła. Święte Kolegium Kardynałów nie nadaje mu nowego porządku, ale po prostu przekazuje mu uprawnienia, które kardynałowie przechowywali w zaufaniu w okresie od śmierci ostatniego papieża. Dlatego to nie dziekan Świętego Kolegium koronuje papieża tiarą, ale dziekan lub najstarszy z kardynałów-diakonów. Wynika to z faktu, że w starożytności archidiakon był najwyższym sługą biskupa i służył mu przy ołtarzu.

Oprócz potrójnej korony, w dniu koronacji na ramię papieża nakłada się paliusz, symbol rangi charakterystyczny dla arcybiskupów i patriarchów, ponieważ biskup Rzymu ma również tytuł patriarchy Zachodu.

Paliusz jest opaską niewiele szerszą niż szerokość dłoni. Wykonany jest z białej wełny z wplecionymi czarnymi krzyżami. Jest on przymocowany do szat liturgicznych za pomocą trzech złotych szpilek. Po założeniu jeden koniec zwisa z przodu, a drugi z tyłu.
Papież nie nosi żadnej laski ani kadzielnicy, ani w formie kadzielnicy biskupiej, ani w formie podwójnego lub potrójnego krzyża z dwoma lub trzema poprzeczkami na górze. Tradycja głosi, że kiedy święty Piotr wysłał świętego Matemusa do Treves, aby głosił tam ewangelię, dał mu swój własny pastorał; dlatego święty Piotr nie miał później pastorału. Domniemany pastorał Księcia Apostołów został przywieziony do Limburga na początku ubiegłego wieku i jest obecnie przechowywany w katedrze tego miasta.

Na wielu świętych obrazach papieże przedstawiani są z podwójnym lub potrójnym krzyżem w dłoniach. Jednak obecnie w Rzymie nie używa się takiego krzyża. Podczas uroczystych ceremonii przed papieżem niesiony jest prosty krzyż procesyjny.

Zwyczaj koronowania papieża w tym samym czasie, co intronizacja, wywodzi się od Leona III. (795-816). Odbywa się to w bazylice św. Piotra, a więc przy grobie pierwszego papieża, a nie na Lateranie, który jest kościołem katedralnym biskupa Rzymu.

Wyniesienie na katedrę biskupią na Lateranie jest ceremonią samą w sobie. Po objęciu władzy biskupiej na Lateranie, koronacja następowała w Watykanie, zgodnie ze starym porządkiem, kiedy papież mógł swobodnie przyjeżdżać i wyjeżdżać z Rzymu.

Podczas koronacji trzy rzeczy są szczególnie uderzające. Na samym początku Mszy, zaraz po Confiteor, papież jest prowadzony do Sedia Papale, papieskiego tronu, i siada na nim. Trzech kardynałów biskupów, których stolice sąsiadują z Rzymem, biskupi Albany, Sabiny i Porto Santa Rufina, odmawiają nad nim modlitwę, jeden po drugim. Następnie pierwszy kardynał-diakon nakłada mu paliusz, mówiąc: „Przyjmij paliusz z pełnią władzy papieskiej, ku czci Boga Wszechmogącego, chwalebnej Dziewicy i Matki Maryi, błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła oraz Świętego Kościoła Rzymskiego”.

Drugą osobliwością są Laudes, specjalna litania śpiewana tylko podczas koronacji, której początki sięgają VI wieku. Litania jest śpiewana przy grobie samego Piotra i bezpośrednio po Gloria we Mszy; najstarszy z kardynałów-diakonów śpiewa litanię, a wszyscy ludzie przyłączają się do odpowiedzi. Litania rozpoczyna się — po błaganiu Chrystusa, modlitwą za papieża, który został wybrany przez Boga na najwyższego kapłana i papieża:

   “Domino nostro Pio a Deo decreto Summo Pontifice et universali Papæ—Vita! ”

Litania dołącza tę szczególną modlitwę, a odpowiedzią ludu jest Tu illum adjuva, „Przyjdź mu z pomocą”.

Trzecim i najważniejszym wydarzeniem jest koronacja na zakończenie mszy. Papież, w towarzystwie wszystkich swoich kardynałów, udaje się do konfesji lub grobu apostołów. W tym miejscu wzniesiono platformę. Wchodzi na platformę i zajmuje na niej swoje miejsce. Następnie chór intonuje starożytny hymn Corona aurea super caput eius, dosłownie: „Na jego głowie lśni złota korona”. Następnie śpiewa się kilka wersetów, na przemian z modlitwami końcowymi. Teraz jeden z dwóch kardynałów-diakonów, który stoi naprzeciwko siedzącego papieża, zdejmuje mitrę biskupią z jego głowy, a drugi, dziekan kardynałów-diakonów, który w tym przypadku był kardynałem Macchi, zastępuje ją Triregnum, czyli tiarą, ze słowami:

” Przyjmij tiarę ozdobioną trzema koronami. Pamiętaj, że jesteś Ojcem książąt i królów, Rektorem świata, Wikariuszem na ziemi naszego Zbawiciela, Jezusa Chrystusa, który jest czcią i chwałą wszystkich wieków”. Accipe tiaram tribus coronis ornatam et scias, Te esse patrem principum et regum, rectorem orbis in terra, vicarium Salvatoris nostri Jesu Christi, cui honor et gloria in sœcula sœculorum.

Papież odpowiedział: „Niech święci apostołowie Piotr i Paweł, w których pomoc, moc i autorytet ufamy, będą naszymi orędownikami u Pana”.
Natychmiast po tym papież wstał, po raz pierwszy udzielił wielkiego apostolskiego błogosławieństwa i w ten sposób ceremonia została zakończona.

Wielu miało nadzieję, że koronacja nowego papieża odbędzie się w wielkie święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny; inni z kolei chcieli, aby została ona odroczona do jesieni, aby ułatwić kardynałom przybycie do Rzymu w późniejszym czasie, ponieważ Rzym w środku lata nie jest przyjemnym miejscem. Ojciec Święty uległ jednak pragnieniom obecnych zagranicznych kardynałów, którzy chcieli uciec z Rzymu i wrócić do swoich diecezji. Ustalił więc dzień koronacji na niedzielę następującą po jego wyborze, 9 sierpnia. Przygotowania musiały trwać w wielkim pośpiechu. Robotnicy pracowali dzień i noc, aby ukończyć przynajmniej absolutnie niezbędne przygotowania w Bazylice Świętego Piotra – takie jak tron papieski i miejsca dla kardynałów, biskupów i prałatów oraz różnych trybun; ustawienie barier wzdłuż środka kościoła, aby nawa była otwarta dla postępu papieskiej procesji. Zgodnie z ustalonym porządkiem ceremonii podczas koronacji, przy wejściu do katedry musiał znajdować się drugi tron papieski, a trzeci w kaplicy św. Grzegorza.

Ostatnia koronacja w bazylice św. Piotra miała miejsce ponad pół wieku temu. Było to 21 czerwca 1846 roku, kiedy Pius IX. otrzymał tiarę. Koronacja Leona XIII odbyła się w Kaplicy Sykstyńskiej 3marca 1878 roku.
Ze względu na postawę rządu włoskiego wobec koronacji, uznano, że najlepiej będzie nie organizować jej w wielkiej bazylice świętego Piotra. Dlatego w Rzymie pozostało niewiele osób, które kiedykolwiek widziały taką ceremonię w Bazylice Świętego Piotra. Było jeszcze mniej osób, które pamiętały dwie koronacje. Pozostał tylko jeden duchowny, który pamiętał koronację Grzegorza XVI w 1831 roku.

Włoscy żołnierze pełnili służbę, utrzymując porządek podczas ceremonii pogrzebowych związanych ze śmiercią Leona XIII i podczas konklawe. O świcie w niedzielny poranek, gdy najwcześniejsi z przybyłych na koronację pospieszyli na plac Świętego Piotra, żołnierze już tam czekali. Ze względu na spodziewany wielki tłum ludzi, oddziały te były absolutnie niezbędne.

Po godzinie ósmej tłum gęstniał z każdą chwilą. Ludzie przybywali pieszo i w powozach, gromadząc się przy wielkich wejściach i przy bocznych drzwiach, aby być gotowym, gdy tylko drzwi zostaną otwarte, pospieszyć do kościoła i zająć jak najlepsze miejsca. Szacuje się, że w niedzielny poranek w kościele św. Piotra zgromadziło się od pięćdziesięciu do sześćdziesięciu tysięcy ludzi. Biorąc pod uwagę tę ogromną liczbę, można sobie wyobrazić, jaki tłok panował wokół stosunkowo niewielkich drzwi, gdy ludzie pędzili do bazyliki. Ani drewniane balustrady wokół schodów św. Piotra, ani opór żołnierzy nie były wystarczające, aby wytrzymać potok ludzkości. A jednak większość tego rozentuzjazmowanego tłumu stanowili Rzymianie, którzy będą mieli okazję, często i ponownie, zobaczyć papieża; ale wszyscy chcieli go zobaczyć w dniu jego koronacji i otrzymać jego błogosławieństwo.

Cierpliwie i spokojnie tysiące ludzi czekało w bazylice, godzina po godzinie, aż wrócili w południe, zadowoleni i szczęśliwi.
O wpół do dziewiątej Ojciec Święty opuścił swoje apartamenty. Procesja, która towarzyszyła mu w drodze do Bazyliki Świętego Piotra, uformowała się i ruszyła. Pierwsi szli przełożeni zakonów, następnie tajni i honorowi szambelani oraz inni dostojnicy. Krzyż procesyjny i potrójna korona były niesione przodem. Następnie sześćdziesięciu kardynałów, każdy w towarzystwie swojego kapelana. Następnie, wysoko ponad tłumem, siedząc na Sedia Gestatoria, pojawił się papież, otoczony przez Gwardię Szlachecką w galowych mundurach i świeckich szambelanów w ich malowniczych hiszpańskich strojach, z białą kryzą na szyi i złotym łańcuchem na piersi. Następnie pojawili się gwardziści, asystenci tronu, biskupi i prałaci dworu. Trzeba było widzieć taką procesję; zwykły opis jest daremny, aby dać jakiekolwiek adekwatne wrażenie. Jest to jednak tylko ceremonia i splendor należny głowie ponad dwustu milionów wiernych, nosicielowi najwyższej władzy na ziemi.

Innym razem można go zobaczyć w najprostszy i najbardziej skromny sposób, przyjmującego pielgrzymów jak ojciec swoje dzieci. W dniu koronacji jest jednak papieżem, w całym zewnętrznym splendorze należnym jego godności.
W portyku bazyliki, naprzeciwko Porta Santa, Drzwi Świętych lub Jubileuszowych, wzniesiono tron papieski. Tutaj kardynał Rampolla, jako arcykapłan Świętego Piotra, wraz z całą kapitułą bazyliki, wraz z Cappella Giulia i uczniami seminarium, oczekiwał na papieża. W imieniu duchowieństwa bazyliki kardynał pozdrowił Ojca Świętego, gdy ten zasiadł na swoim tronie. Wielu w tym czasie z niecierpliwością patrzyło na twarz kardynała Rampolli, aby zobaczyć, czy są na niej jakieś ślady osobistych emocji, gdy zwracał się do papieża, który miał teraz zostać ukoronowany potrójną tiarą, do której sam kardynał Rampolla był tak blisko.

Katolickie gazety opublikowały życzenie Ojca Świętego, aby w bazylice nie było oklasków. Na filarach samego kościoła umieszczono również ogłoszenia z prośbą do wiernych o zachowanie ciszy. Co więcej, obwieszczenia te były wręcz zasypywane przez samych wiernych, ale kiedy wielki tłum zobaczył papieża na Sedia Gestatoria, a muzyka wybuchła w triumfalnym pochodzie, nie można było ich powstrzymać. Choć bardzo chcieli spełnić życzenie papieża, ich emocje były dla nich zbyt wielkie.

Po prawej stronie nawy Bazyliki św. Piotra znajduje się kaplica Najświętszego Sakramentu.

W tym miejscu wystawiono Najświętszy Sakrament, otoczony blaskiem światła, a papież zstąpił z Sedia Gestatoria, aby pomodlić się do swego Mistrza. Następnie procesja ruszyła dalej, przechodząc do kaplicy św. Grzegorza. Po zwyczajowym posłuszeństwie kardynałów w ramach przygotowań do Mszy  Mszy świętej, odśpiewano część Brewiarza z Psalmami, aby dać Papieżowi czas na założenie szat liturgicznych. W tym samym czasie kardynałowie, którzy mieli asystować przy Mszy, założyli swoje odpowiednie szaty.

Procesja z papieżem wysoko na Sedia Gestatoria ruszyła ponownie w kierunku ołtarza obok grobu świętego Piotra. Kiedy tłum ponownie ujrzał Ojca Świętego, na nowo rozległy się okrzyki i wiwaty. Tysiące oczu wypełnionych łzami było w niego wpatrzonych. Ci, którzy byli najdalej, machali chusteczkami, a każdy chciał powiedzieć mu osobiście, jak bardzo go czci. Mówi się, że w tym czasie Ojciec Święty przerwał ceremonię i przyłożył palec do ust, aż zapadła cisza. Był zdeterminowany, aby z jego powodu sprawy Boże nie zostały zapomniane. Nadszedł jeden z najbardziej wzruszających momentów całej ceremonii. Był to moment, w którym jeden z kapłanów spalił na oczach papieża trzy małe kosmyki konopi. Płomień podskoczył na chwilę, po czym zgasł, a kapłan wykrzyknął: Sancte Pater, sic transit gloria mundi. „Ojcze Święty, w ten sposób przemija chwała świata”. Jeszcze dwa razy mały płomień podskakuje, a nowy papież raz po raz słyszy ostrzeżenie: Sic transit gloria mundi.

W pierwszym rzędzie krzeseł, które przylegały do grobu apostołów, znajdowały się delegacje z Treviso, Mantui i Wenecji. Byli tam, aby reprezentować swoich współrodaków; ale ci, którzy nie mogli przybyć z Wenecji, Mantui lub Treviso, mieli w tym dniu własne uroczystości w domu.
Kiedy Ojciec Święty mijał Wenecjan w drodze do ołtarza głównego, wołali do niego: Evviva il nostro Patriarca! „Niech żyje nasz Patriarcha! ”

Nie ma nic bardziej poruszającego w liturgii Kościoła niż msza papieska w bazylice św. Może sprawić, że ceremonie te wydadzą się bardziej żywe, jeśli zacytujemy list pewnej Amerykanki, która była obecna podczas koronacji Piusa X.
„Spróbuję” – pisze – „opowiedzieć o koronacji papieża, w której uczestniczyłam wczoraj z siostrami.
„To był widok, którego nigdy nie zapomnę, dopóki żyję, i nie sądzę, abym kiedykolwiek w przyszłości mogła zapomnieć o modlitwie za Ojca Świętego, zwłaszcza tego. Moje biedne pióro nie byłoby w stanie opisać tej wspaniałości, ani nie mogłabym zacząć mówić o tej wzruszonej twarzy Piusa X…”

” Około 7.30 lub wcześniej byliśmy w bazylice św. Piotra, trzy siostry jechały ze mną w powozie, a kilka innych osób w innym powozie. Nasze bilety pozwoliły nam przejść przez zakrystię i w żadnym momencie nie znalazłyśmy się w tłumie, ani nie było nam tłoczno czy gorąco w naszym pomieszczeniu. Za to w drugiej części kościoła panował straszny tłok. Mężczyźni, a także kobiety, byli wynoszeni po drugiej stronie nawy od miejsca, w którym się znajdowaliśmy, i często słyszeliśmy krzyki pośród tłumu, a gwar i szum, który po tym nastąpił, wskazywał na więcej kłopotów w naszym sąsiedztwem.”

„W całym kościele znajdowały się ogłoszenia, a także rozdawano ulotki, stwierdzające, że gorącym pragnieniem Ojca Świętego było, aby nie było oklasków. Msza miała rozpocząć się o 8:30, ale dopiero o 9:00 procesja wyruszyła z Watykanu. Kiedy w końcu się rozpoczęła, gwardziści przemaszerowali przez środek kościoła i ustawili się w szeregu przed naszą trybuną lub ogrodzeniem. Następnie pojawili się księża, biskupi i kardynałowie ze wszystkich krajów. W końcu, w pobliżu drzwi i wysoko ponad głowami wszystkich, pojawił się papież na swoim krześle, niesiony na ramionach dwunastu mężczyzn. Nad nim wznosił się baldachim, a po każdej stronie dwa ogromne wachlarze (wiem, że to nie ta nazwa, ale siostry i damy nie potrafią mi powiedzieć, co to jest), zakończone około pięćdziesięcioma pięknymi strusimi piórami, najbardziej orientalnie wyglądającymi rzeczami, jakie można sobie wyobrazić. Znajdowały się one na długich kijach i były trzymane w jednej linii z jego głową.

„Żołnierze prawie nie byli w stanie uciszyć tłumu, tak wielkie było podekscytowanie. Przez cały czas Ojciec Święty udzielał błogosławieństwa. Kiedy znalazł się w zasięgu naszego wzroku, nigdy nie widziałem bardziej żałosnego widoku, a wspomnienie o nim będzie mi towarzyszyć przez całe życie. Łzy spływały po jego twarzy, która miała wyraz całkowitej rozpaczy. Zdawała się mówić: „Nie klaszczcie, ale współczujcie mi i módlcie się za mnie”. Nie sposób było na niego patrzeć i powstrzymać łez, a łzy były na wielu twarzach. Mówią, że błagał kardynałów, aby nie głosowali na niego, gdy pewnego dnia jego nazwisko było widoczne, ponieważ powiedział, że jest tak niegodny, a kiedy w końcu uzyskał wymaganą liczbę głosów, lekarze musieli podawać mu środki pobudzające, aby nie zemdlał.

„Matka Generalna przyjęła wczoraj trzydzieści pięć sierot na cześć koronacji, i jest Pan Leon, który całkowicie wspiera tych opuszczonych chłopców. Dobrze mówi po angielsku i powiedział mi wczoraj, że bardzo dobrze zna papieża jako kardynała – znał go w Wenecji. Niedawno miał z nim audiencję, podczas której mówił o „ciężkim krzyżu, który został na niego nałożony i zalał się łzami”. Wcześniej byłem bardzo obojętny na modlitwę za papieża, ale ta droga twarz mnie prześladuje i nigdy nie zapomnę modlić się o Boże błogosławieństwo dla niego.

„Po przywdzianiu szat liturgicznych na Mszę Świętą, Ojciec Święty został ponownie zaniesiony do ołtarza głównego, gdzie, jak pamiętacie, stale palą się wszystkie lampy i gdzie pochowani są św. Piotr i Paweł, przynajmniej większość ich szczątków. Tam odśpiewał Mszę. Zaniedbałam powiedzieć, że srebrne trąby Świętego Piotra wykonały muzykę na jego wejście, stacjonując nad głównym wejściem do katedry. Ale był taki szum od tego ogromnego tłumu ludzi, że wiele nut zostało zagłuszonych.
„Kiedy rozpoczęła się msza, zapanowała większa cisza, a podczas Podniesienia „z góry w kopule rozległ się dźwięk Marsza Srebrnej Trąbki”. Brzmiało to jak muzyka z nieba, było tak piękne. Następnie Gwardia Szwajcarska i inni żołnierze otoczyli ołtarz, złożyli broń i uklękli. To był imponujący widok.

„Msza, wielka msza pontyfikalna, zakończyła się około godziny pierwszej. Potem nastąpiła koronacja. Jego Świątobliwość został przeniesiony z ołtarza głównego na tron bezpośrednio przed nami i prawie naprzeciwko posągu św. Piotra. Tam, wraz z kilkoma kardynałami na tronie, po odśpiewaniu przez nich i Ojca Świętego pewnych modlitw, na jego głowę została nałożona korona z klejnotów. W tym momencie żadne uciszanie przez żołnierzy czy kardynałów, którzy na próżno podnosili ręce i próbowali przywrócić porządek, nie pomogło – tłum nie reagował na to. Dopiero po kilku minutach, gdy Ojciec Święty podniósł ręce i spojrzał w górę, tłum ucichł.

„Po koronacji jeden stary kardynał poklepał go po ramieniu i najwyraźniej wypowiedział kilka słów pocieszenia, ale ta biedna głowa nigdy podniosła się , a jego droga ręka, po udzieleniu ostatniego błogosławieństwa z tronu, opadła ciężko na jego kolana, wyrażając doskonałe przygnębienie widoczne na jego twarzy. Koronacja dobiegła końca, asystenci ponownie wystąpili naprzód, a procesja powoli wyszła z kościoła, Ojciec Święty udzielając błogosławieństwa przez cały czas, najpierw z jednej, a potem z drugiej strony, tysiącom ludzi, którzy oszaleli z podniecenia, wymachiwali kapeluszami, chusteczkami i krzyczeli Viva Papa, Viva Papa, aż prawie stracili głos.. W ten sposób zakończyła się najwspanialsza ceremonia, w jakiej kiedykolwiek spodziewałam się uczestniczyć”.